11 listopada 1918 – wspomnienia

Bez tytułuZ pamiętnika Marii Lubomirskiej:

„Dzień dzisiejszy należy do historycznych, do niezapomnianych, do weselszych, do triumfalnych! Jesteśmy wolni! Jesteśmy panami u siebie! Stało się i to w tak nieoczekiwanych warunkach… Od wczesnego ranka odbywa się przejmowanie urzędów niemieckich przez władze polskie. Już przekazano w nasze ręce Cytadelę, która zajął batalion wojska polskiego z majorem Szyndlerem na czele… Niemcy zbaranieli, gdzieniegdzie się bronią, zresztą dają się rozbrajać nie tylko przez wojskowych, ale przez lada chłystków cywilnych… Dziwy, dziwy w naszej stolicy! Idą Niemcy rozbrojeni w czerwonych przepaskach – idą żołnierze w niemieckich mundurach z polskim orłem na czapce: to wyswobodzeni Polacy z Księstwa Poznańskiego. Idą żołnierze w niemieckich mundurach z francuska kokardą: to dzieci Alzacji i Lotaryngii – śpiewają pieśni francuskie i bratają się z Polakami. Zbratanie zdaje się być ogólne – pękł przymus dyscypliny, runęły przegrody – ludzie są tylko ludźmi”

Magdalena Samozwaniec „Maria i Magdalena”:

Bez tytułu„Nadszedł pamiętny listopad 1918 roku. Mamusia po raz ostatni notuje wojenne wydarzenia w swoim dzienniku:

»3 listopada

Wielkie dziękczynne nabożeństwo na Wawelu z kazaniem biskupa Twardowicza. Te Deum śpiewane ogromnym głosem wolnej oswobodzonej Polski. Procesyja z Wawelu na plac Franciszkański, gdzie z balkonu patriotyuczne mowy wygłaszają. Potem pochód na rynek przed pomnik Mickiewicza. Nastrój poważny, uroczysty, Tak to teraz w naszych oczach rozwartych podziwem rozkłada się Austria – odpadają od niej kraje jak dojrzały owoc – tworzą się państwa, które nigdy nie marzyły o tym może, a sama myśl wydawała się czymś wariackim…«

W Krakowie działy się rzeczywiście rzeczy nowe i zdumiewające. Uliczne paupry rozbrajały nie broniących się nawet oficerów austriackich. Przy tej okazji wiele sklepów zostało rozbitych i zrabowanych. Pamiętamy jak na ulicy Zwierzynieckiej uliczne chłopaki biegły za pułkownikiem Nastupilem, aby mu zedrzeć dystynkcje, i  jak on przed nimi wielkimi susami uciekał. Doprawdy był to niezwykły dzień! W zamożnych krakowskich domach pito tego dnia szampana i śpiewano It is a long way to Tipperary; był to na ogól jedyny sposób reagowania na tak doniosłe   wydarzenia, które rozpoczęły okres wolnej Polski. Na Kossakówce najwięcej cieszyła się Mamusia, której tak proroczo czarno-żółtą flagę wichry zerwały.”

Bez tytułuMaria Dąbrowska „Dzienniki”:

„11 XI. Poniedziałek

W nocy była strzelanina. Rano od wczesnej godziny rozbrajanie oficerów niemieckich na wszystkich rogach ulicy. Ale rozbraja nie tylko milicja, lecz i tłum, masa broni dostaje się na pewno esdekom, a nawet po prostu opryszkom. Przez cały dzień odbieranie od Niemców majątku wojskowego i przejmowanie władz cywilnych. Przez cały dzień na ulicach tłumy. Ruch tramwajowy normalny. Wszędzie samochody z naszymi żołnierzami. Piłsudski rozczarował mnie. Witany przez tłum, powiedział z balkonu, że jest chory na gardło. Cóż to w takiej chwili, w takiej chwili, może kogo obchodzić. (A teraz mi się to właśnie podoba – dopisek z maja 1943 r.)”

 

Informacje o Poradnia on-line

profesjonalna pomoc psychologiczna
Ten wpis został opublikowany w kategorii bez kategorii, T. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s