pod sumowanie część I

pink floyd 021To ciekawe, że niemal zawsze po zakończeniu realizacji jakiegoś etapu zadania, przeżyciu ważnego wydarzenia w życiu, miesiąca, kwartału, półrocza…… większość z nas robi podsumowania. Małe, duże, własne. Ja też należę do tej grupy i nawet dumna z tego jestem, że refleksja nad tym co było pozwala mi na lepsze, inne to co będzie.
I tak dobiegający końca czas wakacyjny daje przestrzeń do zastanowienia się nad tym co dobrego spotkało nas, co chcemy powtórzyć a czego raczej nie.
Nie chcę, by ten tekst był jakąś formą promocji moich przeżyć, ale chyba tego nie uniknę opowiadając Wam o tym czego doświadczyłam.
Kiedy już większość mediów wypowiedziała się na temat koncertu Rogera Waters’a na narodowym pozwolę sobie sobie na swoje 3grosze.
Nie będę wyłącznie w zachwytach, bo krytyczna jestem wobec tego, co widzę i czego doświadczam….. liczyłam na NOWE w ŚCIANIE a było to, co już dawno temu zobaczyłam na filmie. Po jakimś czasie/ dlatego nie pisałam nocą z 20 na 21, bo musiałam trochę ochłonąć i poukładać sobie w głowie / doceniam to, że spotkało mnie „znane”, bo przynajmniej mam punkt odniesienia…… ale może już mówię o co chodzi…….
We wtorek 20.08.2013 w stolicy na stadionie narodowym miał miejsce jeden z najwspanialszych spektakli rockowych w dziejach – The Wall. To ważny głos w sprawach XXI-wiecznego świata, tak przeczytałam w jakiejś gazecie w gorącym, pokoncertowym wydaniu.
Od 1979 r. The Wall budzi masę emocji, najpierw album, potem film i na końcu spektakl. Są tu wątki osobiste, ale przede wszystkim są to mierzenia się z demonami Naszych Czasów – Fear builds walls. A strachy są rozliczne: od tych prostych/ powszechnie występujących na każde zawołanie po te, które paraliżują. Trudnym jest dowiedzieć się, że najbliższa Ci osoba, która ….. zawsze i wszędzie a teraz już jej nie ma. Strata, motyw ponadczasowy, będziemy spędzać czas, rozmawiać, być blisko a pomimo tego w stracie mamy ciągły brak i niedosyt. Przeogromna chęć bycia z utraconym obiektem odbiera energię.
Strata nie jest jedynym strachem, samolot zrzucający bomby w postaci krzyży, gwiazd Dawida, symbolu Mc Donalds , Shell, dolara, pozwala wyobraźni na poważną wycieczkę w głąb siebie z pytaniem – czemu lub komu się zaprzedajesz??? i kolejne pytanie – Czy warto?????? Jednak motyw sprzeciwu przeciwko wojnie i terroryzmowi jest tu najwyraźniejszy. Zdjęcia ofiar wojny i ataków terrorystycznych pojawiają raz po raz. Słowa, które w pewnym momencie pozostały przed oczami widzów były jak gwóźdź, niestety nie pamiętam ich dokładnie sens dotyczył związku pomiędzy chęcią dominacji  / kraju /a ilością ofiar, jaka z tego wynika, autorem tych słów był Dwight David „Ike” Eisenhower. Trudno jest pisać o wydarzeniu, które tak mocno jeszcze siedzi w skroniach. Pozostają obrazy: ogromna dmuchana orwelowska świnia z napisem TRUST US wędrująca pod sufitem a tekst śpiewanej piosenki właśnie dotyczy zaufania do rządu, do prezydenta, chór dziecięcy z Rudzienic koło Iławy śpiewający razem z Watersem „Another Brick in the Wall”.
Obrazy zmuszają do zatrzymania się, światło i dźwięk potęgują doznania, co finalnie daje efekt zakupu koszulki z napisem ku przestrodze – You’re just another brick in the wall…… a skoro już o koszulkach mowa, to człowiek z zespołu Waters’a miał koszulkę z napisem, który mógłby być mottem tego przedsięwzięcia – be a light in the darkness,
warto dla zmysłów i ucztowania a delektowania się resztką lata…… cdn.

Informacje o Poradnia on-line

profesjonalna pomoc psychologiczna
Ten wpis został opublikowany w kategorii bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „pod sumowanie część I

  1. Ren pisze:

    Czuje się w tym, co piszesz pasję. Z nieśmiałością dorzucę, że słowa „be a light in the darkness” mogłyby być też mottem TEGO TU przedsięwzięcia.

  2. terra incognita pisze:

    Lato to jedna z najgorszych rzeczy ktora mnie co roku spotyka.Upal,duchota,lato w miescie,nuda i smutek,a poza tym oczekiwanie na jesien.No i wylaczanie radia gdy slysze glupie gadki ze mamy fajne lato itp.Wkrotce przyjdzie jesien a wtedy mysle ze bede radosna i pogodzona ze swiatem.

  3. czasem nasze widzenie świata zaburza nam czerpanie radości z tego co nam ten świat oferuje. czy to latem, zimą czy jesienią. zmiana widzenia może zmienić cały obraz, może warto spróbować???

  4. terra incognita pisze:

    Wiem czego mi bedzie szkoda z lata – cudownych wieczorow gdy cykaly swierszcze i straconych szans,nieodbytych spacerow z ukochanym…Zgadzam sie z tym co piszesz ,zaczne dbac o jakies bardziej pozytywne widzenie swiata.A moze mam taka glupia osobowosc,stad brak radosci zycia?

    • To tak, jak z przysłowiowymi różowymi okularami. Zakładam różowe i wszystko staje się różowe. Zakładam czarne – wszystko staje się czarne. Dla tych, którzy widzą lato przez pryzmat długo oczekiwanych wycieczek/pływania/opalania/upragnionego mnóstwa wolnego czasu do dyspozycji, lato kojarzy się przyjemnie. Dla Ciebie, która widzisz je przez pryzmat nudy, smutku, straconych szans – całe lato staje się ponure. Pewnie nie było tak zawsze. Sposobu widzenia świata w znacznej mierze się uczymy. Dobrze, że Ty wiesz, że chodzi nie tyle o to, czy masz lub nie masz rzeczywistych powodów do radości, co o sposób widzenia rzeczywistości. Opierając się na tej wiedzy, można spróbować coś zmieniać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s