Znaki zapytania

 Uczę się ciebie, człowieku
Powoli się uczę, powoli
Od tego uczenia trudnego
Raduje się serce i boli.

O świcie nadzieją zakwita
Pod wieczór niczemu nie wierzy
Czy wątpi, czy ufa – jednako-
Do ciebie, człowieku należy

Uczę się ciebie i uczę
I wciąż cię jeszcze nie umiem-
Ale twe ranne wesele,
Twą troskę wieczorną rozumiem.

/Jerzy Liebert/

Wszyscy bez wyjątku poruszając się w świecie, także w świecie społecznym, używamy pewnych uproszczeń i schematów budowanych na bazie dostępnych nam, często wręcz szczątkowych informacji. W samym tym fakcie nie ma nic złego, inaczej bowiem ciągła dogłębna analiza każdej sytuacji, w której się znajdujemy, uniemożliwiłaby efektywne i skuteczne działanie.

Jednak problem pojawia się wtedy, kiedy z nadmierną pewnością uznajemy nasz wewnętrzny, uproszczony obraz rzeczywistości za rzeczywistość samą w sobie. Szczególne znaczenie ma to w relacji z drugim człowiekiem. Człowiek to bardzo skomplikowana istota. Na każdej płaszczyźnie – i fizycznej, i psychicznej, i duchowej, choć już samo wprowadzenie takiego podziału jest znacznym uproszczeniem.

Zamieszczając wiersz Jerzego Lieberta myślałam o rozumieniu drugiego człowieka przez osoby pracujące w takich zawodach, jak terapeuta, psycholog, pedagog, doradca… Bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę „ja już wiem, co to za typ”. Przyczepić etykietkę, zazwyczaj z nazwą problemu, z którym ów człowiek przychodzi. A  jak już mam dla ciebie etykietkę, to wiem o tobie więcej niż ty sam. Wiem, jaki jesteś, czemu taki jesteś, wiem co czujesz, co myślisz i czego potrzebujesz.

Wiem? Czy może z chwilą utwierdzenia się w pewności stawiam mur między tobą a mną i zaczynam żyć w świecie swoich własnych wyobrażeń? Wszystko jest dobrze, póki tą swoją „wiedzę” o konkretnym drugim człowieku, który stoi przede mną, uważam za pomocne hipotezy, które testuję, sprawdzam, z zaciekawieniem szukam informacji, szczegółów, niuansów, światłocienia. Póki dostrzegam istnienie obszaru, którego nie znam, czyjejś prywatnej przestrzeni. Póki daję sobie prawo do tego, że nie muszę (a może nawet nie jestem w stanie) rozłożyć tego człowieka na czynniki pierwsze, wszystkie dokładnie zmierzone i opisane. Uczę się ciebie i uczę i wciąż cię jeszcze nie umiem… Proszę o taką mądrość, o to, by nigdy mi nie przyszła do głowy myśl „no to już wiem o tobie wszystko”.

Jak mówiłam, początkowo miało być tylko o tym – o pułapce uproszczeń w pracy z drugim człowiekiem. Ale przecież wszędzie na co dzień się z tym spotykamy. Blondynka, plastik, emo czy kujon to takie „delikatne” przykłady, bardzo często można się spotkać z określeniem kogoś za pomocą jednego słowa, w którym ma zawierać się wszystko. 

dziecko-przed-telewizorem

Przychodzą mi też na myśl popularne programy telewizyjne (niestety utrwalające w nas taką postawę), w których uczestnicy próbują się jak najlepiej sprzedać, a widz siedząc wygodnie przed telewizorem rzuca hasłami „ten jest beznadziejny!”, „ten spoko gość”, „ta się nie nadaje”, „po co tu przyszedł?” i czuje się jak pan i władca czyjegoś losu dając sobie prawo orzekania, kto powinien wylecieć z programu, a kto zasługuje na cześć i chwałę. Jak łatwo jest wyrobić sobie fałszywy pogląd na drugiego człowieka widać na przykład w sytuacji, kiedy jury mówi po występie danego uczestnika na którymś z dalszych etapów: „Nie podobało nam się. Na castingu byłeś zupełnie inny, urzekło nas, że jesteś człowiekiem takim a takim. A teraz widzimy kogoś zupełnie innego i okazało się, że jesteś po prostu taki a taki. Zawiedliśmy się.” Nie mogę czasem wyjść z zadziwienia, do jak daleko posuniętych wniosków na temat czyjejś osobowości mogą szanowni jurorzy dojść na podstawie 3-minutowego występu. Uczę się ciebie, człowieku, powoli się uczę, powoli…

Do czego zmierzam? Nie, nie do tego, żeby nie oglądać tego typu programów, bo to zło w czystej postaci. Ani nie do tego, by żądać od ludzi daremnej próby całkowitego wyzbycia się pochopnych wniosków. Po prostu kiedy spotykasz różnych ludzi w swoim życiu i pojawia ci się w głowie taka etykietkowa myśl, spróbuj wykrzesać w sobie odrobinę zainteresowania, pomyśl: jaki ten człowiek właściwie, tak naprawdę jest, dlaczego taki jest, co on może myśleć, co może czuć. I, uwaga, ważne! Jeśli przyjdą ci do głowy jakieś odpowiedzi, zawsze postaw przy nich znak zapytania.

W tajemnicy każdego człowieka istnieje wewnętrzny krajobraz: z nietkniętymi równinami, z wąwozami milczenia, z niedostępnymi górami, z ukrytymi ogrodami. /Antoine de Saint-Exupéry/

amazing landscape

Informacje o Poradnia on-line

profesjonalna pomoc psychologiczna
Ten wpis został opublikowany w kategorii bez kategorii, P, przemyślenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Znaki zapytania

  1. Ren pisze:

    Stawiać znak zapytania – dziękuję za tę cenną wskazówkę, zabieram ją do mojego ogrodu gdzieś nieopodal wąwozu milczenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s