opowieści, książki, słowa

Czasem chciałabym umieć wyrazić to, co mam do powiedzenia jednym słowem. Marzy mi się analogiczny do jednozdaniowego eksperymentu literackiego, eksperyment jednowyrazowy. Kiedy się do tego zabiorę, pierwszym wyrazem będzie PIEC.  Jeden wyraz, jedno słowo. Przeraża mnie wszechogarniające wielomówstwo. Za dużo słów, za dużo tekstów kopiowanych i wklejanych, za mało myśli, za mało uczuć. Słowa tracą wartość. Lubię książki. Na początku stanowiły środek wyrazu dla moich rodzących się potrzeb twórczych, mówiąc prosto gryzmoliłam po każdej, która wpadła w moje ręce. Małe znaki szczelnie wypełniające przestrzeń stronic były tylko tłem, nic nie znaczyły, nie wzbudzały mojego zainteresowania. Trochę później zauważyłam obrazki na stronicach i odkryłam, że układają się one w logiczną całość tworzącą opowieść. Zanim jednak odkryłam te obrazkowe opowieści były bajki, bajki nie zapisane w żadnej z książek, bajki opowiadane, wymyślane specjalnie dla mnie, jednorazowe. Kiedy ich słuchałam byłam na tyle mała, że żadna z nich nie mogła pozostać w mojej pamięci. Myślę, że dlatego właśnie lubię książki, dla opowieści w nich zawartych lub które spodziewam się w nich odnaleźć. Moja miłość do książek rozkwitła wraz z rozpoczęciem chodzenia do szkoły. Jakby na przekór mojej pasji nauka czytania szła mi dość opornie i myślałam, że nigdy tej sztuki nie opanuję. W szkole odkryłam bibliotekę i codziennie na przerwie lub po lekcjach biegałam tam po nową książkę. Po obejrzeniu obrazków oddawałam książkę i brałam następną. Pewnego dnia, pani bibliotekarka zainteresowana moją czytelniczą pasją zagadnęła do mnie: „ Powiedz mi dziewczynko, o czym była ta książeczka?”.  Poczułam się jak przyłapana na gorącym uczynku, swoją drogą co za dziwny zwrot, ale faktycznie oblała mnie fala gorąca, moje policzki płonęły. Stałam tak przed nią nie wiedząc, co powiedzieć i trwało to całą wieczność. Nie sądzę aby miała intencję zawstydzenia mnie, ale byłam zawstydzona. Nie wiem czy wynikało to z przekonania, ze zrobiłam coś niewłaściwego, czy z trudności opowiedzenia swoimi słowami treści obrazkowej. To dziwne, jak niektóre zachowania utrwalają się w nawyki. Do dziś zdarza mi się zwracać książkę do biblioteki nie przeczytawszy jej. I choć dziś wiem, że nie wszystkie książki warto przeczytać, to jednak zawsze towarzyszy temu zakłopotanie. Może jednak warto? Mam futurystyczną wizję stopniowego zanikania umiejętność czytania.  Zamiast czytania można będzie wysłuchać audiobooka.

Informacje o Poradnia on-line

profesjonalna pomoc psychologiczna
Ten wpis został opublikowany w kategorii bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s