a przecież mi żal……

Aleksandrów Kujawski

Jak wakacje, to koniecznie podróż, podróż pociągiem oczywiście, z południa na północ lub w odwrotnym kierunku. Pociąg relacji Hel Katowice, odjazd z Gdyni  10.37. Na wstępie potężne kolejki do kas biletowych, na  pierwszy rzut oka jakieś 40 minut czekania. W pół drogi, do stania się szczęśliwą posiadaczką biletu, kasjerka zamyka kasę. Żadnych wyjaśnień, żadnego przepraszam…Trzeba zacząć czekanie jeszcze raz, od nowa, przy innym okienku.  Na peronie tłum, stawiający pod znakiem zapytania realność podróży.  Ludzie siedzą wszędzie, wypełniając szczelnie całą płaszczyznę peronu. Hitem sezonu są chyba gumowce, im bardziej umazane błotem, tym szykowniej prezentują się w duecie z króciutką, zwiewną, letnią sukienką. Zegary na dworcu jakby wszystkie zatrzymały się w okolicach południa. ” Uprzejmie informujemy podróżnych, że pociąg  z Helu do Katowic przybędzie z opóźnieniem około 100 minut. Opóźnienie pociągu może ulec zmianie” obwieszcza kobiecy głos przez megafon. Ci, którzy stali już w pogotowiu bojowym z opracowaną strategią działania w celu dostania się do pociągu są wyraźnie zawiedzeni, siadają tam gdzie jeszcze jest jakieś wolne miejsce. Ludzie siedzą w grupach, ktoś coś opowiada, ktoś idzie do sklepu i prosi o popilnowanie bagażu, ktoś właśnie przyniósł pizzę….  Swojsko, jak na wielkim pikniku.  ” Uprzejmie informujemy podróżnych, że pociąg  z Helu do Katowic zwiększył opóźnienie do 120 minut. Opóźnienie pociągu może ulec zmianie” obwieszcza głos pani przez megafon. Cichy jęk zbiorowego zawodu pojawia się w odpowiedzi. Po piętnastu minutach pani obwieszcza: ” Uprzejmie informujemy podróżnych, że pociąg  z Helu do Katowic przyjedzie z opóźnieniem……….” tu przez dłuższy czas trwa budujące dramaturgię milczenie, które od  tej chwili towarzyszyć będzie każdej informacji, „……..80 minut.”, i zbiorowy wyraz radości  – oklaski, śmiech….”………opóźnienie pociągu może ulec zmianie”, przestrzega jednak głos. Ostatecznie pociąg przyjeżdża z opóźnieniem 120 minut, kolejne 30 mija na doczepianiu dodatkowych 4 wagonów, pakowaniu bagaży, pożegnaniach. Tłum w pociągu, w przedziałach,  na korytarzach. Tłum na peronie, bezładnie przemieszczający się w różne strony, to Ci, co kogoś żegnają i ci, którym nie udało się wsiąść. Biegnąca kobieta z małym dzieckiem na ręku, za nią mężczyzna z wielką walizką… Odjazd pociągu nagrodzony zostaje gromkimi brawami. Przede mną 10 godzin jazdy. Polska w pigułce od Bałtyku, no może nie po gór szczyty, ale prawie. Krajobrazy. Perony widma. Opuszczone, z oknami zabitymi deskami. Jeszcze niedawno tętniące życiem, dziś ruiny. To jedyny smutny akcent, bo poza tym, to taka podróż sentymentalna, w czasie i przez czas. I mimo wszystko chce mi się zaśpiewać: „Nie przenoście nam Brukseli nad Wisłę” i nie ma w tym, ani krzty ironii. Jakbym uczestniczyła w jakimś  happeningu!

Informacje o Poradnia on-line

profesjonalna pomoc psychologiczna
Ten wpis został opublikowany w kategorii bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „a przecież mi żal……

  1. WaszeR Londyński pisze:

    Komentarz mój zrodził się wczoraj długachny, zbyt długi, bo to i cały łańcuch nostalgicznych skojarzeń, więc nie wydostał się poza granice archiwum. To może chociaż zaproponuję dla emocjonalnego zrównoważenia tekstu, chyba utrzymujący się w konwencji, The Times They Are a-Changin’ Boba Dylana?

  2. Cieszę się z tego łańcucha skojarzeń i trochę mi żal, że pozostał uwięziony w archiwum😦 let the sunshine in…..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s