Matka, Zbigniew Herbert

Upadł jej z kolan kłębek włóczki. Rozwijał się w pośpiechu i uciekał na oślep.
Trzymała początek życia. Owijała na palec serdeczny jak pierścionek, chciała
uchronić. Toczył się po ostrych pochyłościach, czasem piął się pod górę. Przychodził splątany i milczał. Nigdy już nie powróci na słodki tron jej kolan. Wyciągnięte ręce świecą w ciemności jak stare miasto.


Informacje o Poradnia on-line

profesjonalna pomoc psychologiczna
Ten wpis został opublikowany w kategorii bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Matka, Zbigniew Herbert

  1. A czasem to tylko kobieta która urodzi. Nic więcej. Odda sprzeda zakopie pod gruzem wrzuci do rzeki…

  2. Anonim pisze:

    To cos jak o mojej mamie z ktora jestem bardziej zwiazana niz myslalam.Nie zawsze bylo rozowo ale czasem bywa jeszcze zielono.DZIEKI MAMUS ZE JESTES.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s