Inny wrzesień…

W trzydziestym dziewiątym roku we wrześniu uciekałyśmy z matką przed inwazją niemiecką. Pojechałyśmy na wieś do rodziny, a kiedy front zaczął się niebezpiecznie zbliżać, wyprawiłyśmy się drabiniastym, wiejskim wozem na wschód. Wóz zaprzężony w krowę i jednego chudego konia nie poruszał się tak szybko jak zmotoryzowana armia niemiecka, toteż w ciągu kilku godzin znaleźliśmy się w samym środku działań wojennych. Coraz częściej złowróżbny warkot wyrastał nad naszymi głowami. Wyskakiwaliśmy z wozu i rozsypywaliśmy się po lesie. Matka nosiła ze sobą zielony wełniak. Kiedy samoloty ukazywały się nad lasem, kładła się obok mnie na trawie i przykrywała nas zielonym suknem. O ile tylko mogłam, wychylałam głowę i patrzyłam w las. Pociski raniły drzewa, gałęzie z szelestem osypywały się z drzew. Matka przyciskała mnie mocno do ziemi, owijała mi głowę wełniakiem. Pozwalała mi wstać dopiero wtedy, kiedy odgłos silników cichł zupełnie. Biegłam i podnosiłam z ziemi obcięte gałęzie. Te gałęzie, które zbierałam tak łapczywie, które przyciskałam do piersi i wlokłam za sobą, to byli moi pierwsi zabici.” 

(Halina Poświatowska, Opowieść dla przyjaciela)

Informacje o Poradnia on-line

profesjonalna pomoc psychologiczna
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kartki z kalendarza, T. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s