:)

Apacze przychodzą do swego szamana z pytaniem:
– Jaka będzie w tym roku zima szamanie?
– Bardzo ostra!
Apacze zaczęli zbierać chrust, ale zima była łagodna. Następnej jesieni przychodzą znowu do szamana i pytają:
– Jaka będzie w tym roku zima?
– Oj bardzo ostra!
Zima znów była łagodna, a Apacze nazbierali górę chrustu. Następnej jesieni przychodzą Apacze do szamana i pytają o to samo, grożąc, że jeśli się pomyli oskalpują go. Szaman dzwoni do instytutu meteorologicznego i pyta synoptyków:
– Jaka będzie w tym roku zima?
– Bardzo ostra, oj ostra – odpowiadają.
– Skąd wiecie? – pyta szaman.
– Bo Apacze od 2 lat chrust zbierają!

(znalezione w sieci)

Reklamy
Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Największe szczęście na świecie na końskim leży grzbiecie.

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

śnieg mamy przed oknem …

Zobacz Anno: śnieg mamy
przed oknem grudniowy
aniołowie przeszli w skupieniu
lecz nie po nich ślady
to organista opłatki nosi
w butach filcowych
właśnie spadł nam z nieba
w niebieskim waciaku
życzy nam szczęścia
kieliszek wódki wychyla na zdrowie
lecz kiedyś przyjdzie
smutniejszy niż zwykle
a wtedy mu powiesz
zobacz Anno: śnieg mamy
we włosach
który nie topnieje

Adam Ziemianin, Zobacz Anno

      

           

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Przypowieść o starym samuraju

„Dawno temu w Japonii żył wielki samuraj. Kiedy się zestarzał, poświęcił się nauczaniu młodych buddyzmu Zen. Mówiono jednak, że pomimo podeszłego wieku był w stanie pokonać każdego przeciwnika.

Pewnego dnia przybył wojownik, który słynął z techniki prowokacji: czekał, aż przeciwnik uczyni pierwszy ruch, a następnie dzięki swej wyjątkowej bystrości i szybkości wykorzystywał błędy popełniane przez przeciwnika i kontratakował z szybkością błyskawicy. Nigdy jeszcze nie przegrał żadnej walki.

Wiele słyszał o sławie samuraja i udał się na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia własnej reputacji. Pomimo protestów swoich uczniów stary samuraj przyjął wyzwanie wojownika. Kiedy ludzie zgromadzili się na placu, młody człowiek zaczął obrażać starego nauczyciela.

Rzucał w niego kamieniami, pluł mu w twarz, obsypywał obelgami jego i jego przodków, nie przebierając w słowach. Przez wiele godzin robił wszystko co w jego mocy, aby wyprowadzić samuraja z równowagi, ale starzec pozostał niewzruszony. Pod wieczór porywczy wojownik wycofał się, wycieńczony i poniżony. Uczniowie, rozgoryczeni faktem, że ich nauczyciel nie odpowiedział na wyzwiska i prowokacje młokosa, spytali:

– Jak mogłeś znosić takie upokorzenia? Dlaczego nie podjąłeś jego wyzwania? Nawet nie wyciągnąłeś miecza! Pokazałeś się nam jako tchórz.

Mistrz odpowiedział: – jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem, a ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent?

– Do darczyńcy? – opowiedział jeden z uczniów.

– Dokładnie to samo dotyczy zawiści, złości i obelg – rzekł samuraj. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie, we własnym sercu.”

(znalezione w sieci)

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

bajka o szkole

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

„Byłam kiedyś człowiekiem, nazywam się Sabina Spielrein”

7 listopada 1885 r, w Rostowie przyszła na świat Sabina Spielrein – lekarka, psychiatra, psychoanalityczka.  57 lat później w tym samym Rostowie, prawdopodobnie w sierpniu 1942  została zamordowana przez Niemców wraz z tysiącami Żydów wśród, których były jej dwie córki: Renata i Ewa. Nie jest znana dokładna data śmierci. Nie ma grobu. Na długi czas skazana była na niepamięć. W 1977 r. w piwnicy starej willi w Genewie znaleziono  walizkę z dokumentami, wśród których był dziennik Sabiny Spielrein, niektóre z jej prac, korespondencja z Zygmuntem Freudem i Carlem Gustavem Jungiem.

 

Rodzina Spielrein, Sabina u dołu, po lewj stronie.

Rodzice Sabiny pochodzili z Warszawy, byli ludźmi wykształconymi i zamożnymi. Matka była stomatologiem, a ojciec entomologiem. Ojciec Naftul Aronowicz Szpilrein był, mówiąc współczesnym językiem biznesmenem, który odcinał się od swych żydowskich korzeni.  Sabina była pierwszym dzieckiem w rodzinie, po niej na świat przyszli Jan, Isaak, Emilia i Emil. Młodsza od niej o 10 lat siostra Emilia umarła w wieku 6 lat. Jan został matematykiem, Isaak psychologiem, a Emil biologiem. Wszyscy trzej zginęli w wyniku represji politycznych przed wybuchem II Wojny Światowej.

tablica na budynku w Berlinie

W 1904 roku, w wieku 19 lat, Sabina trafiła  kliniki psychiatrycznej Burghölzli w Zurychu kierowanej przez wybitnego psychiatrę Eugene Bleulera. Jej lekarzem prowadzącym został Carl Gustav Jung. Leczenie Sabiny w Burghölzli przebiegło zadziwiająco szybko i już w  1905 roku rozpoczęła ona studia medyczne na Uniwersytecie w Zurychu. 11 października 1911 roku ukończyła studia i jako druga kobieta w historii przyjęta została do Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego. W 1912 poślubiła Pawła Scheftela i zamieszkała w Berlinie, gdzie w 1913 roku urodziła się ich córka Renata. W 1912  ukazała pierwsza w historii psychoanalizy praca dotyczącą dzieci autorstwa Sabiny Spielrein. Zajmowała się psychoanalizą dzieci pracując w Instytucie Rousseau w Genewie. Była psychoanalityczką młodego Jeana Piageta, psychologa, autora teorii rozwoju poznawczego dzieci.  W 1923 roku, rok po śmierci matki, wróciła do Rosji. W Moskwie prowadziła eksperymentalne przedszkole,  pracowała  w Rosyjskim Instytucie Psychoanalitycznym oraz wykładała na Uniwersytecie. Nie trwało to długo, wkrótce psychoanaliza i psychoanalitycy stali się elementem wrogim klasowo. Sabina opuściła Moskwę i powróciła do rodzinnego Rostowa nad Donem.

W 2002 roku powstał dokument fabularyzowany szwedzkiej reżyserki Elisabeth Marton „Nazywam się Sabina Spielrein” Z 2002r jest też film fabularny  „Prendimi l’anima” ( Strażnik duszy) Roberto Faenza.

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz
Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

Żałoba – Główne fakty

Czym jest żałoba?

Żałoba to uczucie żalu po śmierci osoby bliskiej.  Nie jest to pojedyncze uczucie, lecz cała gama różnych emocji, których doświadczamy w pierwszych miesiącach – czasem w pierwszych dwóch latach, a nawet dłużej – po śmierci bliskiego człowieka.

W okresie późniejszym, mimo iż nasze życie się zmieniło, większość z nas godzi się z tą stratą.  Poczucie żalu najczęściej występuje w przypadku śmierci kogoś, kogo znaliśmy przez dłuższy okres czasu.  Jednakże poronienie, martwy poród, lub śmierć niemowlęcia są przyczyną takich samych reakcji i odczuć.

Jakie odczucia pojawiają się najczęściej?

Rozpacz po śmierci bliskiej osoby przejawia się na wiele sposobów różniących się od siebie w zależności od kultury, wierzeń i obrzędów religijnych, lub indywidualnych przekonań.  Jednak u większości występują podobne emocje:

  • Odrętwienie
    W pierwszych kilku godzinach i dniach po śmierci bliskiej osoby, jesteśmy ogłuszeni, wręcz niezdolni uwierzyć w to, co się stało.
  • Niepokój
    Po kilku dniach, początkowe odrętwienie zazwyczaj ustępuje, dając miejsce poczuciu niepokoju oraz tęsknoty za utraconą osobą.  Chcielibyśmy ją w jakiś sposób odnaleźć, mimo iż dobrze wiemy, że to niemożliwe.  Trudno nam się odprężyć, zrelaksować, mamy kłopoty ze spaniem. W snach, a nawet na jawie wydaje nam się że widzimy lub słyszymy utraconą osobę.
  • Złość
    Często rodzi się w nas złość wobec lekarzy i pielęgniarek za to, że nie zapobiegli śmierci, wobec przyjaciół i krewnych za to, że nie dość pomogli, a nawet wobec osoby, która zmarła za to, że nas opuściła.
  • Poczucie winy
    Często rozmyślamy o tym wszystkim, czego nie zdążyliśmy zrobić, lub powiedzieć.  Zastanawiamy się, czy byliśmy w stanie zapobiec śmierci, mimo iż w większości przypadków jest to poza wszelką kontrolą.
  • Ulga
    Jeśli śmierć ukochanej osoby nastąpiła po ciężkiej i bolesnej chorobie, możemy poczuć ulgę. Nie jest to oznaką bezduszności – takie odczucia są zrozumiałe i występują bardzo często.
  • Smutek
    Po kilku tygodniach zmagania się z silnymi emocjami, stopniowo zaczynamy odczuwać spokojny smutek, zmniejsza się poczucie niepokoju, ale nachodzić nas mogą okresy depresji i poczucie wyobcowanie.  Ten stan najbardziej nasila się w cztery do sześciu tygodni po śmierci.
  • Refleksja
    Przez kilka następnych miesięcy, wiele czasu poświęcamy rozmyślaniom o zmarłej osobie, wspominając chwile spędzone razem.  Jest to okres spokojnych przemyśleń, niezbędny etap w procesie godzenia się ze śmiercią, mimo iż osobom w naszym otoczeniu wydaje się, że spędzamy czas siedząc bezczynnie.
  • Stawanie się na powrót sobą
    W miarę upływu czasu, ostry ból odczuwany tuż po śmierci ukochanej osoby blednie, smutek przemija i zaczynamy znowu myśleć o sprawach na przyszłość.  Mimo iż poczucie utraty cząstki nas samych wraz ze śmiercią ukochanej osoby nigdy w pełni nie zniknie, po jakimś czasie znów czujemy się w pełni sobą.
  • Pożegnanie
    W końcu pozwalamy ‘odejść’ zmarłej osobie i zaczynamy żyć na nowo.  Smutek nas opuścił, potrafimy już spać spokojnie, odczuwamy przypływ energii, powraca nawet pożądanie seksualne.

Niemożność pogodzenia się ze stratą

  • Problemy mogą się pojawić w sytuacji, gdy po śmierci bliskiej osoby nie jesteśmy w stanie przejść przez normalny proces żałoby ze względów rodzinnych lub zawodowych.  Niektórzy ludzie wydają się na pozór nie odczuwać smutku po stracie bliskiej osoby i szybko wracają do normalnego życia.  Odbić się to może dopiero wiele lat później, gdy pojawiają się dziwne objawy fizjologiczne, lub napady depresji.
  • Otoczenie często nie rozumie, że poronienie, martwy poród, lub przerwana ciąża wywołują równie silne uczucie żalu i straty.  Taki brak zrozumienia powoduje poczucie odosobnienia i przygnębienia.
  • Czasem rozpoczęty już proces żałoby może utknąć w miejscu.  Początkowe uczucie szoku i niewiary w to, co się stało nie przechodzi.  Nawet po wielu latach trudno nam uwierzyć, że osoba, którą kochaliśmy nie żyje.
  • Nie jesteśmy w stanie myśleć o niczym innym, zamieniając na przykład pokój zmarłego w nienaruszalną świętość.
  • Niektóre osoby czują się tak przygnębione, że nachodzą je myśli samobójcze, przestają jeść i pić.
  • Przeżywanie smutku po stracie osoby bliskiej może również odbijać się na zdrowiu fizycznym, zwiększając ryzyko raka i chorób serca.  Niekiedy ludzie starsi umierają w krótkim czasie po śmierci małżonka lub partnera.

Gdzie szukać pomocy?

Istnieją organizacje charytatywne i religijne, które pomagają ludziom mającym trudności z pogodzeniem się ze stratą osoby kochanej.  Czasem dużą pomocą może być spotkanie i rozmowa z osobami, które przeżyły podobne doświadczenia.  Jeśli to nie wystarcza, należy zwrócić się o pomoc do psychoterapeuty specjalizującego się w pomaganiu ludziom w żałobie. Skierowanie na zajęcia grupowe, lub indywidualne wystawi lekarz pierwszego kontaktu (GP).

Lekarz może również przepisać środki nasenne w przypadku kłopotów ze snem, ale tylko na kilka dni.  Jeśli depresja się pogłębia, występuje brak apetytu, energii i snu, lekarz powinien wystawić skierowanie do psychologa, lub przepisać środki przeciwdepresyjne.  Jeśli depresja nadal się pogłębia, pomimo leczenia, konieczna może się okazać pomoc psychiatry.

 Jak pomóc osobom, które straciły kogoś bliskiego?

  • Pomocą może być np. spędzenie czasu z osobą, która cierpi po stracie bliskiego, aby nie czuła się osamotniona w swym żalu.
  • Dobrze jest pozwolić się wypłakać i mówić o tym, co się czuje.
  • Należy unikać rad typu „weź się w garść”.
  • Pomóc w sprawach praktycznych.
  • W chwilach wyjątkowo bolesnych, jak np. rocznice, warto zaoferować pomoc.
  • Trzeba dać im czas na przeżycie smutku po stracie ukochanej osoby.

Źródło: Royal College of Psychiatrists

Tłumaczenie: Joanna Carroll

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

pierwsze koty za płoty….

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

W blaszanym pogiętym pudełku
mieszkają okruchy tęczy
barwne kamyki
z których Pan Bóg
zrobił mozaikę ziemi
kawałek burzy
kawałek liścia
kawałek wody

pędzelkiem wyleniałym
jak mysi ogonek
dotyka się delikatnie
kamyków świata
przedtem
trzeba pędzel poruszyć
to znaczy poślinić

(fragment wiersza Zbigniewa Herberta Nikifor)

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

„Puste plastikowe torebki rozkładają się po kilka tysięcy lat. TYSIĘCY.”

„Na dnie tropikalnego lasu odpoczywa grupka spoconych wycieczkowiczów. W biurze turystycznym na innym kontynencie wykupili bilety i przyjechali tu spędzić egzotyczne „Wakacje nad Amazonką”. Teraz gaszą pragnienie z plastikowej butelki z napojem gazowanym. Dźwigali go tyle godzin, bo smakuje lepiej niż woda z błotnistego strumienia. Butelka krąży z rąk do rąk – trzeba wypić wszystko, bo ktoś zapodział zakrętkę.

Ocierają lepkie karki i czoła. Uspokajają oddechy. Niedługo znów ruszą w drogę.

Ich agresywny perfumowany zapach skrzywi kilka zwierzęcych nosów, ale dosyć prędko utonie w gnijącym powietrzu dżungli. Ślady ich stóp wkrótce podejdą wodą i rozpłyną się w błocie. Taka wizyta obcych jest w skali dżungli niezauważalna…

Chyba, że ktoś wypatrzy zakrętkę…

Plastikowa zakrętka od butelki po pepsi – coli ma rozmiar i kolor identyczny jak twarde owoce pewnego gatunku palmy. Z tego powodu zostaje połknięta przez tukana. Potem ptak zjada jeszcze to i owo, a następnie syty i zadowolony odlatuje na swoją ulubioną gałąź.

Tam, zamiast zwyczajnego trawienia, przeżywa kilka godzin straszliwych męczarni, kiedy zakrętka przedziera się przez jego wnętrzności prując je na krwawe szmaty.

W końcu tukan odbywa swój ostatni lot – spada z gałęzi na gnijące dno dżungli. Uderza o nie miękko, wydając ostatnie tchnienie.

– Piiigh…

Prawie natychmiast jego ciało opadają różnorakie ścierwojady, w przeważającej liczbie robaki i mrówki. W ciągu kilku dni zostaje objedzony do szkieletu. I zapomniany.

O tym, że żył tu kiedyś piękny tukan, świadczy już tylko ogromny wielobarwny dziób porzucony w kupce pomiętych piór.

Obok – pośrodku garstki białych kostek – leży nakrętka pepsi – – coli w kolorze owocu pewnej palmy. Następne zwierzę, które ją znajdzie i pożre, wyznaczy swoim truchłem kolejny punkt, do którego dotarła cywilizacja plastikowych torebek…”

(Wojciech Cejrowski , Gringo wśród dzikich plemion)

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

plastik

The Plastic Project

„Znajdujemy na wybrzeżach Morza Północnego martwe wieloryby z żołądkami pełnymi plastikowych toreb. To nie są już odosobnione przypadki. Gdziekolwiek się udaję – od najbardziej zaludnionych wybrzeży na Ziemi po najdalsze zakamarki Arktyki – znajduję plastik.

Jeśli nie zaczniemy działać natychmiast, to czeka nas przyszłość, w której oceany pozbawione są życia.” (Tim Nunn)

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Uwaga Młodzież – Zaproszenie!

Jeśli mieścisz się w przedziale wiekowym 16 – 19 lat, to jesteś szczęściarzem! A jeśli dodatkowo masz wolny czas w czwartek o godzinie 16.00,  to jesteś mega szczęściarzem! Dlaczego? Ponieważ w czwartki w godzinach 16.00 – 18.00  zapraszamy młodzież ze szkół ponadgimnazjalnych do udziału w grupie rozwoju osobistego. Udział w grupie przyniesie Ci korzyści w postaci:

  • lepszego rozumienia siebie,
  • głębszych relacji interpersonalnych,
  • zwiększenia poczucia własnej wartości i atrakcyjności.

Ponadto możesz

  • rozwinąć swoją kreatywność,
  • nabyć umiejętności lepszego radzenia sobie z trudnościami,
  • konfliktami

oraz

  • poznać ciekawych ludzi 🙂

Spotykania będą się odbywać  w Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej nr 1 w Częstochowie, ul. Marysia 93B.


 Udział w zajęciach jest bezpłatny. Decyduje kolejność zgłoszeń.

 Zgłoszenia przyjmujemy w sekretariacie poradni pod numerem  34 3619434 lub 533300966.  O terminie pierwszego spotkania powiadomimy telefonicznie.

 Zapraszamy serdecznie

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

szukamy domu :)

„Już od dawna, od zarania – poprzez wszystkie wieki – ciągną się popiskiwania, skomlenia i szczeki. – Idą pełne animuszu – wspólnie z nami drogą – cztery łapy – para uszu – oczy – nos i ogon.” (Ludwik Jerzy Kern)

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Jesienią, jesienią……

Zapraszamy na jesienną edycję Akademii dla Rodziców czyli zajęć warsztatowych ukierunkowanych  na doskonalenie umiejętności wychowawczych. Miejscem spotkań jest Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 1  w Częstochowie. Spotkania będą się odbywać w czwartki w godzinach 16 – 18 przez 12 tygodni. Udział w zajęciach jest bezpłatny.

 Zgłoszenia przyjmujemy telefonicznie w sekretariacie poradni (tel. 34 3619434 lub 533300966)  w godz. 8.00-18.00, w piątki do 16.00  lub mailem: poradnia@tlen.pl

Zapraszamy serdecznie!

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

MAM ZESPÓŁ ASPERGERA – (darmowy) Podręcznik dla uczniów i nauczycieli

Źródło: MAM ZESPÓŁ ASPERGERA – (darmowy) Podręcznik dla uczniów i nauczycieli

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Ból przemija, piękno pozostaje

A.Renoir, Ogród

„Mimo iż Henri Matisse był blisko dwadzieścia osiem lat młodszy niż Auguste Renoir, obaj wielcy artyści byli serdecznymi przyjaciółmi i często spędzali razem czas. Kiedy Renoir prawie nie opuszczał domu w ostatnich latach swego życia, Matisse odwiedzał go codziennie. Niemal sparaliżowany artretyzmem Renoir mimo swej choroby nie przestawał malować. Pewnego razu Matisse obserwował, jak starszy kolega maluje w swojej pracowni, zmagając się ze straszliwym bólem utrudniającym każde pociągnięcie pędzla. W końcu nie wytrzymał i poruszony wykrzyknął:

– Auguste, dlaczego nadal malujesz, gdy dręczy Cię tak okropny ból? Renoir odrzekł z prostotą:

– Ból przemija, a piękno pozostaje.

I tak, prawie do dnia swojej śmierci Renoir nakładał farbę na płótno. Jeden ze swoich najsłynniejszych obrazów: Kąpiące się artysta ukończył na dwa lata przed śmiercią, czternaście lat po tym, jak zaatakowała go bolesna choroba.”

Autor nieznany

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Vincent van Gogh

„Zdarza się w wielu przypadkach, że pacjent nosi w sobie pewną historię, której nikomu nie opowiada, której z reguły poza nim nikt nie zna. Dla mnie właściwa terapia rozpoczyna się dopiero po zbadaniu tej osobistej historii. Stanowi ona tajemnicę chorego – tajemnicę, która go złamała”

Carl Gustav Jung

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Julia Hartwig, Piękne siostry

Nie Pamięć jest jedna
Jej siostry są liczne i do siebie niepodobne
wszystkie pracowite i nie znające odpoczynku
Godny uznania jest porządek
według którego najstarsze wciąż rosną
a najmłodsze umierają nim nabiorą sił i ciała
powołując do życia następne
Bo nie natura rządzi rodziną pamięci
i pamięć nie jest obrazem ani nawet odbiciem obrazu
ale jakby osobnym formowaniem i osobną obecnością
Na końcu dane nam jest wspominać już tylko początek
i odległe wegetacje sprzed wygnania z raju

 

Julia Hartwig – 1921-2017

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Gdyby nie mój zawód, wylądowałbym w domu wariatów. Ale pracowałem bez przerwy i praca okazała się zbawienna dla mojego zdrowia. Dlatego nie musiałem przechodzić terapii.

14 lipca jest we Francji świętem narodowym obchodzonym na pamiątkę zdobycia Bastylii przez lud Paryża. 14 lipca 1918 roku w Uppsali w Szwecji urodził się Ingmar Bergman, wybitny reżyser filmowy, autor takich filmów, jak: „Tam gdzie rosną poziomki”, „Sceny z życia małżeńskiego”, „Fanny i Aleksander”,   „Wakacje z Moniką”‚Wieczór kuglarzy”, Milczenie”, „Goście wieczerzy Pańskiej”, „Siódma pieczęć”, „Persona”. Dramat psychologiczny to ulubiony gatunek filmowy reżysera. Jest nim powstała w 1966 roku „Persona”. O czym jest ten film? Jeszcze nie potrafię wyrazić tego jednym słowem. Czarno -biały  z dwoma pierwszoplanowymi postaciami. Dwie kobiety. Elizabeth Vogler i siostra Alma. Pacjentka i pielęgniarka. Pierwsza z nich w trakcie spektaklu, w którym grała rolę Elektry zamilkła i rozejrzała się zdziwiona po sali. Następnego dnia nie pojawiła się w teatrze. Wreszcie trafiła do szpitala psychiatrycznego. Jej milczenie trwa 3 miesiące. Lekarka stwierdza, że jest zdrowa na ciele i umyśle. Wyklucza też histerię.

„Nie myśl że tego nie rozumiem. To beznadziejne marzenie żeby być. Nie stwarzać pozoru ale być. Świadoma każdej chwili. Baczna. I ta przepaść pomiędzy tym kim jesteś dla innych i dla siebie. Zawrót głowy i stałe pragnienie żeby nas zdemaskowano.  Przejrzano na wylot. Zredukowano, a nawet unicestwiono. Każdy ton głosu jest kłamstwem. Każdy gest fałszem. Każdy uśmiech grymasem. Odebrać sobie życie? O nie. To okropne. Tego się nie robi. Ale można znieruchomieć zamilknąć. Przynajmniej się nie kłamie. Można się zamknąć w sobie. Odizolować. Nie trzeba wtedy grać żadnych ról. Pokazywać twarzy. Robić fałszywych gestów. Tak się wydaje, ale rzeczywistość stawia opór. Twoja kryjówka nie jest szczelna. Z zewsząd wsącza się życie. I jesteś zmuszona reagować. Nikt nie pyta czy to prawdziwe czy nie prawdziwe. Czy jesteś zakłamana czy nie. Tylko w teatrze takie pytanie ma sens.  Ale i tam nie bardzo. Rozumiem Cię Elizabeth. Rozumiem twoje milczenie. Twój bezruch. Swój brak woli oprawiłaś w fantastyczny system. Rozumiem i podziwiam.  Powinnaś ciągnąć tę rolę  aż zgrasz ją do końca. Aż przestanie być interesująca. Tak samo stopniowo porzucasz wszystkie inne twoje role.”(lekarka)  

Lekarka wysyła aktorkę w towarzystwie młodej pielęgniarki Almy do swojego domku nad morzem. Elizabeth milczy, za to Alma nie przestaje mówić. Mając przy sobie idalnego słuchacza, stopniowo ujawnia najbardziej intymne fakty ze swojego życia. Snuje rozważania: „Może godząc się na to jacy jesteśmy stajemy się lepsi?”. Przełomem jest moment kiedy czyta list Elizabeth do lekarki, w którym ta dość szczegółowo opisuje ich relację, poddając krytycznej ocenie jej intymne zwierzenia. Od tej pory nic już nie jest takie jak wcześniej. Kilka puzzli, które trudno złożyć w całość. Po pierwsze ” persona”. Według słownika persona to osoba. Inne znaczenie to maska, której używali aktorzy w teatrze antycznym. Według Carla Gustava Junga persona jest maską, którą człowiek nakłada w kontakcie z otoczenie po to by pełnić oczekiwania społeczne. Rola można by rzec. „Persona jest tym czym człowiek w istocie nie jest, czym jest on tylko w mniemaniu własnym i innych ludzi”(C. G. Jung). Po drugie  Elektra. W mitologii greckiej córka Agamemnona i Klitajmestry. Jej matka wraz z kochankiem zamordowała powracającego z wojny o Troję męża. Elektra z bratem Orestesem dokonała po latach zemsty zabijając matkę.  Trzecim puzzlem jest biografia Ingmara Bergmana i doniesienia medialne na temat jego pochodzenia. Rzekomo nie był biologicznym synem swojej matki, czego prawdopodobnie oboje nie byli świadomi. A poniżej krótki film dokumentalny Bergmana  o matce z 1984.

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz