Szczęście jest tak bardzo blisko…

Reklamy
Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

:)

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

miało się wrażenie, że jest w permanentnym dialogu ze sobą (Piotr Drozdowski)

Boguchwał Franciszek Winid – psychiatra, psychoterapeuta, superwizor psychoterapii. Urodził się 22 maja 1925 roku w Poznaniu. W związku z podjęciem pracy przez ojca, Walentego Winida w Wyższej Szkole Ekonomicznej, rodzina przeprowadziła się do Krakowa. W 1940 roku Walenty Winid, jako pracownik wyższej uczelni został aresztowany i wywieziony do Auschwitz, gzie zmarł w styczniu 1945 roku. Boguchwał Winid ukończył dwie klasy gimnazjum ogólnokształcącego, a w okresie okupacji uczęszczał do technikum chemicznego, pracując jednocześnie w Zakładach Sodowych „Solway” w Krakowie. Po maturze w 1945 roku został przyjęty na Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagielońskiego. W 1951 roku uzyskał dyplom lekarza. Do 1 971 roku pracował w Klinice Psychiatrycznej Akademii Medycznej w Krakowie. W 1960 roku wyjechał na staż do Sanów Zjednoczonych. Odbył tam szkolenie  z psychoanalitycznej psychoterapii indywidualnej u Gustawa Bychowskiego. Napisał rozprawę doktorską na temat „Odruch orientacyjny w osłupieniu katatonicznym” oraz rozprawę habilitacyjna pt. „Nerwica natręctw. Psychopatologia i psychoterapia”. W 1971 roku został oddelegowany do pracy w zespole nauczania klinicznego Akademii Medycznej w Kielcach. Zmarł 4 kwietnia 2003 w Krakowie.

„Był moim pierwszym lekarzem w czasach, kiedy odróżnić, co było we mnie chorobą, a co nie (naturalnie już po psychozie) było dla nas obojga niezwykle karkołomne. Szalały wtedy w moim sercu uczucia tak trudne, że nazwać ich było nie sposób.  Jednak każdą rozmowę z Doktorem pamiętam jako nadzwyczajną ucztę duchową. Nieważne, że nie rozwiązaliśmy niczego. Potem bezradny Doktor przyszedł do mojego domu, kiedy już trzeba było znowu do szpitala i podając mi leki z pytaniem (bezradnym właśnie) „co wolę – fenactil czy haloperidol”, płakał siedząc na brzegu mojego łóżka, z którego właśnie odfruwałam. Niezwykłe kiedy lekarz płacze. I znowu kiedy złe przeszło pobiegłam do niego z radością, a radość ta była wielka i wspólna. Dobry człowiek – doktor Winid. Znak na ziemi (podobnie jak Jasia), że Pan Bóg nie opuszcza ludzi.”

Małgorzata Misiewicz, „Dla nas” 2006, nr 6

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Abraham Maslow, Kompleks Jonasza

„Jak to się dzieje, że wszyscy rodzimy się z nieograniczonym potencjałem, a zaledwie garstce ludzi udaje się go zrealizować? Jednym z powodów jest opisany przez Maslowa kompleks Jonasza. Biblijny Jonasz był bojaźliwym kupcem, który starał się oprzeć boskiemu wezwaniu do podjęcia ważnej misji. Kompleks ten w ujęciu Maslowa odnosi się do ” obawy przed własną wielkością”, czyli do unikania prawdziwego przeznaczenia czy powołania.

Maslow zauważył, że lękamy się najlepszego równie mocno, jak najgorszego. Być może posiadania życiowej misji jest zbyt  przerażające, więc zamiast tego podejmujemy szereg prac tylko po to, by się utrzymać. Każdy przeżywa momenty doskonałości, w których uwidacznia się prawdziwy potencjał, gdy wiemy, że jesteśmy wielcy. „A jednocześnie ciarki nam przechodzą po plecach z powodu słabości , respektu i strachu przed tymi możliwościami” – napisał Maslow.

Maslow lubił zadawać studentom pytania typu: „Który z was zamierza być prezydentem?” lub” Który z was zostanie autorytetem moralnym, jak Albert Schweitzer?”. Gdy studenci czerwienili się lub spuszczali głowy w zakłopotaniu, Maslow dodawał: „Jak nie wy, to kto?” Wszyscy słuchacze byli przyszłymi psychologami, Maslow jednak pytał, czy jest sens uczyć się, by zostać byle jakim psychologiem. Robiąc tylko tyle ile trzeba, by być kompetentnym realizujemy receptę na dogłębne nieszczęście, odcinamy się od własnych możliwości i zdolności.  Maslow przypomniał Nietzscheańskie prawo wiecznego powrotu: życie, które przeżywamy musi być przeżyte znowu i znowu, wiecznie, jak w filmie Dzień Świstaka. Jeśli zaczniemy żyć mając na uwadze to prawo, będziemy robić tylko to, co jest naprawdę ważne.

Sugestia Maslowa była następująca: musimy umieć  równoważyć wielkie cele i realizm codzienności. Większość ludzi przesadza z jednym, a z drugiego ma za mało. Ludzie odnoszący sukces i samorealizujący się umieją zbilansować oba te elementy: dążą ku niebu, ale twardo stąpają po ziemi.”

Tom Butler – Bowdon, 50 klasyków psychologii

 

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Dopiero po zaspokojeniu potrzeby sytości, bezpieczeństwa, ciepła, przychodzi czas na potrzebę władzy, szukania prawdy.

Abraham Maslow – amerykański psycholog, jeden z przedstawicieli nurtu psychologii humanistycznej, a także psychologii transpersonalnej, twórca teorii potrzeb. Urodził się 1 kwietnia 1908 roku w ubogiej części nowojorskiego Brooklynu. Jego rodzice byli żydowskimi emigrantami z Rosji, Abraham był najstarszym z siedmiorga ich dzieci. Ojciec  był zamożnym przedsiębiorcą, marzył dla syna o karierze prawnika. Zgodnie z jego wolą Abraham rozpoczął studia prawnicze w New York City College, następnie w 1928 roku przeniósł się na Uniwersytet Wisconsin, gdzie zainteresował się psychologią.

Według Maslowa nasze potrzeby podstawowe tworzą hierarchię.

Na dole tej hierarchii znajdują się podstawowe popędy biologiczne, jak głód i pragnienie. Zanim dojdą do głosu inne potrzeby muszą zostać zaspokojone te z pierwszego poziomu.  Pod ich naciskiem inne potrzeby usuwają się w cień.

Gdy potrzeby biologiczne i fizjologiczne  zostaną zaspokojone motywują nas potrzeby z drugiego poziomu – potrzeby bezpieczeństwa. Gdy jesteśmy bezpieczni podlegamy motywacji potrzeb przynależności takich, jak potrzeba uczestnictwa, afiliacji, kochania i bycia kochanym.

Gdy jesteśmy syci, bezpieczni i mamy poczucie przynależności społecznej do głosu dochodzi potrzeba szacunku. Chodzi o pragnienie sympatii do samego siebie, postrzegania siebie jako osoby kompetentnej i skutecznej oraz umiejętności zaskarbiania sobie szacunku innych ludzi. Kolejny poziom to potrzeby poznawcze. Chcemy wiedzieć skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy, kim jesteśmy.

Następny poziom hierarchii potrzeb to  ludzkie pragnienie piękna i harmonii, a więc  potrzeby estetyczne, stanowiące o twórczej stronie człowieczeństwa. Na wierzchołku hierarchii są ludzie, którzy są syci, bezpieczni, kochani i kochający, pewni siebie, myślący i twórczy. Wznoszą się oni ponad potrzeby podstawowe w poszukiwaniu pełniejszego rozwoju swojego potencjału, czyli samoaktualizacji. Cechuje je samoświadomość, samoakceptacja, wrażliwość społeczna, twórczość, spontaniczność, oraz otwartość na nowe wyzwania. Piramida Maslowa zawiera  możliwość pójścia jeszcze dalej niż całkowite spełnienie potencjału jednostki. Potrzeby transcendencji mogą wieść do wyższych stanów świadomości, kosmicznej wizji stopienia jednostki z wszechświatem,  jedności z siłami ducha.

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Wiary, co niemożliwe czyni bardziej możliwym
Ideałów, pociągających jak magnes do góry
Ekscytacji nabrzmiałymi pąkami drzew, kwiatów…
Litości, która się nie wywyższa
Kochania nie za bardzo, ale w sam raz
Akceptacji świata, siebie i tego, co pomiędzy
Nadziei, że wszystko może się zmienić, a jeśli nie, to jakoś to będzie
Osłupienia w zachwycie
Ciekawości świata i cierpliwości w jego odkrywaniu

Radosnych Świat Wielkanocnych!

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Jeden świat

Nie ma dwóch światów
jest jeden

niebo chodzi po ziemi
ziemia chodzi po niebie
cieszy się każdym rumiankiem
podaje wodę dzbankiem

miłość stamtąd i stąd

Jan Twardowski

 

 

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Sen Nabuchodonozora

Księga Daniela, jedno z pism Starego Testamentu zawiera zapis snu króla Babilonii Nabuchodonozora, który miał w drugim roku swego panowania. Jest to jeden z pierwszych spisanych snów. Król wzywa do siebie mędrców i pod groźbą okrutnej śmierci  stawia przed nimi zadanie nie do wykonania – mają wyjawić mu jego sen. „Niech król opowie sen swoim sługom, my zaś oznajmimy mu jego znaczenie” – powtarzają dwukrotnie nieszczęśnicy, ale królowi chodzi nie tylko o interpretację snu, ale o jego treść. Udaje się to Danielowi, przed którym król upada na twarz oddając mu pokłon.

„Oto posąg bardzo wielki, o nadzwyczajnym blasku stał przed tobą, a widok jego był straszny. Głowa tego posągu była z czystego złota, pierś jego i ramiona ze srebra, brzuch i biodra z miedzi, golenie z żelaza, stopy zaś jego częściowo z żelaza, częściowo z gliny. Patrzyłeś, a oto odłączył się kamień, mimo że nie dotknęła go ręka ludzka, i ugodził posąg w jego stopy z żelaza i gliny, i połamał je.  Wtedy natychmiast uległy skruszeniu żelazo i glina, miedź, srebro i złoto – i stały się jak plewy na klepisku w lecie; uniósł je wiatr, tak że nawet ślad nie pozostał po nich. Kamień zaś, który uderzył posąg, rozrósł się w wielką górę i napełnił całą ziemię.

Taki jest sen, a jego znaczenie przedstawimy królowi.  Ty, królu, królu królów, któremu Bóg Nieba oddał panowanie, siłę, moc i chwałę, w którego ręce oddał w całym zamieszkałym świecie ludzi, zwierzęta polne i ptaki powietrzne i którego uczynił władcą nad nimi wszystkimi – ty jesteś głową ze złota. Po tobie jednak powstanie inne królestwo, mniejsze niż twoje, i nastąpi trzecie królestwo miedziane, które będzie panowało nad całą ziemią. Czwarte zaś królestwo będzie trwałe jak żelazo. Tak jak żelazo wszystko kruszy i rozrywa, skruszy ono i zetrze wszystko razem. To, że widziałeś stopy i palce częściowo z gliny, częściowo zaś z żelaza, [oznacza, że] królestwo ulegnie podziałowi; będzie miało coś z trwałości żelaza. To zaś, że widziałeś żelazo zmieszane z mulistą gliną, a palce u nóg częściowo z żelaza, częściowo zaś z gliny [oznacza, że] królestwo będzie częściowo trwałe, częściowo zaś kruche. To, że widziałeś żelazo zmieszane z mulistą gliną [oznacza, że] zmieszają się oni przez ludzkie nasienie, ale nie będą się odznaczać spoistością, podobnie jak żelazo nie da pomieszać się z gliną.
W czasach tych królów Bóg Nieba wzbudzi królestwo, które nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Jego władza nie przejdzie na żaden inny naród. Zetrze i zniweczy ono wszystkie te królestwa, samo zaś będzie trwało na zawsze, jak to widziałeś, gdy kamień oderwał się od góry, mimo że nie dotknęła go ludzka ręka, i starł żelazo, miedź, glinę, srebro i złoto. Wielki Bóg wyjawił królowi, co nastąpi później; prawdziwy jest sen, a wyjaśnienie jego pewne”. (Księga Daniela)

A Tobie co się się śni?

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Marc Chagall

„W każdym z nas kryje się cień. Za maską, którą nosimy dla innych, pod twarzą, którą pokazujemy sobie, żyje ukryta strona naszej osobowości. Nocą gdy jesteśmy bezbronni we śnie , stajemy twarzą twarz z jego obrazem.”

Marie-Louise von Franz, Ścieżki snów

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

efekt Perky

„W 1910 roku młoda amerykańska psycholog kognitywna Mary Cheves West Perky prowadziła badania z wykorzystaniem relatywnie nowej technologii: przepuszczała światło przez kliszę, żeby rzucać obrazy na pustą ścianę. Technika ta zrewolucjonizuje nie tylko przemysł rozrywkowy, ale także badania nad umysłem. Perky chciała sprawdzić, co dzieje się w głowach ludzi, kiedy używają wyobraźni – kiedy aktywnie, celowo przywołują wizerunek czegoś, czego nie mają przed oczyma. Poprosiła badanych, żeby wyobrazili sobie pewien obiekt (na przykład banan czy liść), patrząc na białą ścianę, na której jednocześnie bez ich wiedzy wyświetlała jego obraz. Na początku był on bardzo słabo widoczny, poniżej progu świadomej percepcji, potem jednak, w miarę jak Perky stopniowo zwiększała natężenie światła, stawał się coraz wyraźniejszy. Okazało się, że wielu uczestników eksperymentu nie zorientowało się, że widzą przed sobą rzeczywiste zdjęcia banana czy liścia – sądzili, że to wytwór ich umysłu (Perky wiedziała, że są widoczne, ponieważ grupa kontrolna, która przyglądała się ścianie, nie musząc sobie wcześniej niczego wyobrażać, bez trudu dostrzegła zielone i żółte obrazy). Doświadczenie Perky dowiodło, że przywoływanie obrazów mentalnych może wpływać na to, jak postrzegamy rzeczywistość. Tak zwany efekt Perky jest stale obecny w naszym codziennym życiu: na przykład wtedy, kiedy marzymy.”

Benjamin K. Bergen, Latające świnie. Jak umysł tworzy znaczenie.

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

sealed with a kiss

Przez cały tydzień, jak cień chodziła za mną melodia i za nic nie mogłam sobie przypomnieć co to jest i skąd ja to znam. Zanuciłam ją dziś przez telefon i padła krótka odpowiedź – listy zapieczętowane pocałunkami. Z tej radości zamieszczam 4 chronologicznie uszeregowane wersje utworu, którego autorami są Peter Udell i Gary Geld.

1960 – The Four Voices

1962 Brian Hyland

1972 Boby Vinton

1989 Jason Donovan

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

alfabet odwgi: M jak Mandela, Nelson Mandela

„Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył odczucie strachu.”

„Odważni ludzie nie boją się wybaczać aby osiągnąć pokój.”

„Przebaczenie wyzwala duszę. Dlatego jest w nim taka siła.”

 

Nelson Mandela  – południowoafrykański polityk, prezydent RPA w latach 1994–1999, jeden z przywódców ruchu przeciw apartheidowi, działacz na rzecz praw człowieka, mąż stanu, laureat Pokojowej Nagrody Nobla. W Republice Południowej Afryki nazywany również „Madiba” (nazwa jednego z klanów ludu Xhosa), a także „tata”, co często rozpisywano jako: „Ojciec Narodu”. Za swoje przekonania trafił  do więzienia, gdzie spędził 27 lat. 

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

życie to jest teatr?

Benjamin Schiff

„Cały świat to scena,
A ludzie na nim to tylko aktorzy.
Każdy z nich wchodzi na scenę i znika,
A kiedy na niej jest, gra różne role
W siedmioaktowym dramacie żywota.
Najpierw niemowlę, śliniące się z wrzaskiem
W ramionach niańki. Potem uczniak z torbą
Na książki, z buzią jak wypucowane
Poranne niebo, wlokący się z jękiem
Do nielubianej szkoły. W trzecim akcie –
Kochanek, który żarem westchnień bucha
Jak piec i składa smętne serenady
O brwiach bogdanki. Jeszcze później żołnierz,
Z gębą klątw dziwnych pełną i z wąsami
Nastroszonymi w szpic, jak u pantery,
Skory do bitki, z drażliwym honorem,
Goniący za mydlaną bańką sławy
Prosto w armatnią gardziel. Potem sędzia,
Z brzuchem tuczonym kapłonami, które
Znoszą mu w darze podsądni, z surowym
Okiem i brodą pod sznurek przyciętą,
Sypiąc cytaty i przykłady z życia,
Gra swoją rolę. Po niej – rola szósta:
Chudy, osłabły starowina w kapciach,
Z okularami, sakiewką przy boku,
Łydkami z których zwisają zbyt luźne
Pończochy, zachowane z lat młodości,
I z głosem, który – dawniej męski, gruby –
Piszczy znów nisko, jak dziecięcy dyszkant.
I wreszcie akt ostatni, który kończy
Dziwną i pełną zdarzeń akcję sztuki:
Nowe dzieciństwo gdy traci się pamięć,
Zęby, smak, włosy, wzrok – i w końcu wszystko.”

(Wiliam Shakespeare, Jak wam się podoba, monolog Jakuba w przekładzie Stanisława Barańczaka)

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Idź w las, idź w las. Jeśli nie wejdziesz do lasu, to nic ci się nie przydarzy i nigdy nie zaczniesz naprawdę żyć. Idź w las, idź w las. (Clarisa Pinkola Estes)

„Wszystkie jesteśmy przepełnione tęsknotą za dzikością. Nie ma na nią żadnego kulturowego antidotum. Nauczono nas wstydzić się takich pragnień. Zapuszczałyśmy długie włosy, by zasłonić nimi swoje uczucia. Ale cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą. Nieważne gdzie jesteśmy, ten cień ma nieodmiennie cztery łapy.”

 

„Biegnąca z wilkami. Archetyp dzikiej kobiety w mitach i legendach” jest jedną z ulubionych książek wielu znanych mi kobiet. Autorka Clarissa Pinkola Estés jest psychoanaliczką jungowską z ponad czterdziestoletnią praktyką kliniczną, specjalistką od pracy z ofiarami traumy, aktywistką społeczną, pisarką, poetką. Jest zaangażowana  w prace społeczne i ustawodawcze w obszarze dobroczynności, edukacji i przemocy szkolnej, ochrony życia dzieci, zdrowia psychicznego, środowiska, uprawnień profesjonalistów, imigracji i innych kwestii związanych z życiem i duszą. Urodziła się się 27 stycznia 1945 roku w Stanach Zjednoczonych.

„Dwukrotnie na swej duchowej drodze zetknęłam się z dziką, pierwotną naturą. Raz dlatego, ze w moich żyłach płynie gorąca krew meksykańsko-hiszpańska, drugi raz kiedy zostałam adoptowana przez rodzinę ognistych Węgrów. Wychowałam się przy granicy stanu Michigan, w otoczeniu lasów, sadów i pól uprawnych niedaleko Wielkich Jezior. Moim głównym pokarmem były grzmoty i błyskawice. Nocą głośno przemawiały do mnie skrzypiące pola kukurydzy. Daleko na północy wilki wychodziły na polany, by w świetle księżyca tańczyć i wznosić swe modły. I wszyscy bez strachu mogliśmy pić z tych samych strumieni”. (Biegnąca z wilkami)

O swojej pracy pisze:

„Z  wykształcenia jestem doktorem psychologii etnoklinicznej, która jest nauką obejmująca zarówno psychologię kliniczną, jak i etnologię; ta ostatnia kładzie nacisk na psychologię grup, w szczególności plemiennych. Moja praca habilitacyjna dotyczyła psychologii analitycznej, co kwalifikuje mnie jako psychoanalityka jungowskiego. Moje doświadczenia życiowe jako contadoral mesemondo poetki i malarki, mają również żywy wpływ na prace z pacjentami.

Czasem słyszę pytanie, co robię w gabinecie, by pomóc kobietom w powrocie do ich pierwotnej natury. Kładę szczególny nacisk na psychologię kliniczną i rozwojowa, używam najprostszych i najłatwiej dostępnych specyfików
uzdrawiających – opowieści. Wspólnie z pacjentką śledzimy jej sny, bogactwo ich wątków i fabuł. Fizyczne doznania i pamięć ciała analizowanej osoby także są opowieściami, które dają się odczytać i mogą być przywrócone świadomości.

Ponadto  nauczam pewnej formy silnego, głębokiego interaktywnego transu, zbliżonego do Jungowskiej aktywnej imaginacji – także dzięki temu zabiegowi wydobywam opowieści, które rzucają coraz lepsze światło na psychiczną wędrówkę pacjentki. Wydobywamy pierwotną jaźń, zadając szczegółowe pytania, analizując baśnie, legendy, mity. W większości przypadków potrafimy z biegiem czasu odnaleźć wiodący mit lub baśń ze wszystkimi wskazówkami potrzebnymi danej kobiecie w rozwoju psychicznym. Historie te zawierają dramat kobiecej duszy. Przypomina to grę na scenie z didaskaliami, charakteryzacją i suflerką.

Istotną częścią mojej pracy jest rękodzieło. Staram się natchnąć klientki
energią, ucząc je dawnej sztuki rękodzielniczej miedzy innymi symbolicznej
sztuki wyrobu talizmanów, las, ofrendas i retablos – a może to być cokolwiek, od zwykłej wstążki po kunsztowną rzeźbę. Sztuka jest szczególnie ważna, bo upamiętnia pory roku duszy albo szczególne lub tragiczne wydarzenia w podróży duchowej. Sztuka nie jest po prostu dla nas, nie jest tylko wyznacznikiem wglądu w głąb rzeczy. Jest to także mapa dla tych, którzy pójdą naszym śladem.” (Biegnąca z wilkami)

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Mięśnie dłoni muszą być wyćwiczo­ne i dob­rze roz­grza­ne, żebym mógł się swo­bod­nie wy­razić. Żeby one mogły opo­wie­dzieć coś za mnie. Bo dłonie mają swoją mądrość, jak­by były pro­wadzo­ne. I tak jak­by pro­wadziły mnie. Wte­dy mu­zyka uwal­nia się sa­ma i żyje już włas­nym życiem. A ja po­zos­taję sam. (Leszek Możdżer)

 

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Często ręce wiedzą jak rozwiązać zagadkę, z którą intelekt zmaga się na próżno (Carl Gustav Jung)

Auguste Rodin

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

urodzinowo

Kiedy ktoś  mnie wysłucha, mogę zobaczyć mój świat w całkiem nowym świetle i pójść dalej. To zdumiewające, jak na pozór nierozwiązywalne problemy nagle dają się rozwiązać, gdy ktoś cię słucha. I jak chaos – zdawałoby się, nieuleczalny – osiąga względną klarowność, kiedy zostaniemy wysłuchani.

Carl Rogers

8 stycznia 1902 roku w Oak Park w Stanach Zjednoczonych urodził się Carl  Rogers amerykański psycholog i psychoterapeuta, jeden z głównych przedstawicieli psychologii humanistycznej, twórca psychoterapii zorientowanej na klienta.

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

„pokój ludziom dobrej woli”

„Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom”, tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość, jest Boże Narodzenie. Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg pokochał innych przez ciebie, zawsze wtedy, jest Boże  Narodzenie. ( Matka Teresa z Kalkuty)

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

:)

Apacze przychodzą do swego szamana z pytaniem:
– Jaka będzie w tym roku zima szamanie?
– Bardzo ostra!
Apacze zaczęli zbierać chrust, ale zima była łagodna. Następnej jesieni przychodzą znowu do szamana i pytają:
– Jaka będzie w tym roku zima?
– Oj bardzo ostra!
Zima znów była łagodna, a Apacze nazbierali górę chrustu. Następnej jesieni przychodzą Apacze do szamana i pytają o to samo, grożąc, że jeśli się pomyli oskalpują go. Szaman dzwoni do instytutu meteorologicznego i pyta synoptyków:
– Jaka będzie w tym roku zima?
– Bardzo ostra, oj ostra – odpowiadają.
– Skąd wiecie? – pyta szaman.
– Bo Apacze od 2 lat chrust zbierają!

(znalezione w sieci)

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz