Emocjonalny atlas ciała

atlas

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

psie mądrości

nordicwalking2

 

Nordic walking i cóż z tego, że  z jednym kijem.

Pozwala mi się skupić  i poprawia stan mojego uzębienia.

Polecam!

 

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Serce i rozum

10246848_436507213118581_6145156964821546903_nZwykło się przeciwstawiać jedno drugiemu. Romantycy powtarzają za Adasiem „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Zwolennicy rozumu nie ufają emocjom uważając je za zbędny, irracjonalny produkt psychiki, a podążanie za nimi drogą do kłopotów.

Zwykło się też na przykład podkreślać trudności we wzajemnym zrozumieniu się kobiet i mężczyzn. Nie mówię teraz o podkreślaniu różnic, wszak w czasach „gender” różnice się zaciera. Mówię o: „to przecież facet, czego się po nim spodziewałaś?”, „wy, mężczyźni, wszyscy jesteście tacy sami”, „baba tego nie zrozumie”, „z tymi kobitami się nie da wytrzymać”.

A może by tak nie odrzucać niczego, niczym nie gardzić? Nie zniechęcać się różnicami, ale zaciekawić nimi, dostrzec, że dzięki nim można więcej zdziałać? Tak, jak serce może wspierać rozum, a rozum wspierać serce. Kobiecość uzupełniać męskość, a męskość uzupełniać kobiecość? Na samych emocjach daleko nie zajedziesz. Na samym rozumie – również.

Opublikowano P | Dodaj komentarz

Powitanie jesieni

SOPOT 2014 (36)Miron Białoszewski

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Ławka

Opublikowano bez kategorii | Dodaj komentarz

Depresja

10462635_10152448864953705_5145990867399246489_n

Moja koleżanka cierpiąca na depresję powiedziała mi kiedyś, że wolałaby cierpieć na jakąś poważną chorobę somatyczną. Na przykład na cukrzycę, problemy z sercem czy nerkami. Czy nawet raka, depresja i tak ją zabija. Bo w przypadku takich chorób ludzie rozumieją, że ktoś jest naprawdę chory i potrzebuje leczenia. Że jego choroba nie jest po prostu kwestią słabości charakteru czy braku silnej woli, czy też użalaniem się nad sobą bez powodu.

Dramat osób zmagających się z depresją polega – oprócz przykrości samej depresji –  na tym, że bardzo trudno im znaleźć zrozumienie wśród bliskich, którzy nie doświadczyli takiego stanu. Paradoksalnie, bo depresja jest coraz powszechniejsza, każdy o niej wie, każdemu się zdarza czasem mówić w trudniejszych okresach życia, że „ja to już mam depresję przez to wszystko”. Jak to nie wiem, co to depresja, przecież wszyscy wiedzą, co to jest depresja. A ty to nie masz żadnej depresji, tylko chyba ci się w głowie poprzewracało, bo za dobrze masz. Weźmiesz się porządnie do roboty, to ci przejdzie.

Depresję łatwo zrozumieć, jeśli dotyka ludzi w bardzo trudnej sytuacji życiowej – kiedy już zwyczajnie zaczyna brakować im sił do życia, lub coś im tak rozwaliło grunt pod nogami, że nie potrafią się pozbierać. Depresja jednak może się pojawić niezależnie od aktualnej sytuacji i tego, czy ktoś ma życie wspaniałe, czy nie. I wtedy ze zrozumieniem jest kłopot.

Opublikowano P, psychologia, smutek | Dodaj komentarz

Wieczorne refleksje bez końcowych wniosków

1176139_657569084261111_1113861022_nRozwój ma to do siebie, że aby zaistnieć, potrzebuje wyzwań, zadań do rozwiązania, przeszkód do pokonania, praktycznego treningu.

Wiemy to, my, ludzie ogólnie, oraz my terapeuci, psycholodzy, interwenci kryzysowi i inni tym podobni „pomagacze”. Wiemy, próbujemy tak patrzeć na życie, próbujemy takie spojrzenie zaszczepić innym, pomóc im odnaleźć motywację, sens, przeformułować spostrzeganie i rozumienie tego, co im się przydarza, by umieli to obrócić na swoją korzyść i odnaleźć znów siłę. I dobrze, że tak jest (żeby nie było, że twierdzę inaczej). Nie piszę tu przecież czegoś, do czego osobiście nie mam przekonania.

Od czasu do czasu gdy szukam na facebooku czegoś ciekawego do udostępnienia na naszej facebookowej stronie, czytam w komentarzach pod obrazkami z tego typu mądrościami – jak np. ta na tym żółtym powyżej – krytyczne wypowiedzi. Mhm piękny przepis na życie, a realizacja to zupełnie inna bajka; taa psycholog powie ci, jak żyć; kolejny banał, który nic nie wnosi. Początkowo odczuwałam w takich przypadkach lekką irytację. We wszystkim można odnaleźć coś wartościowego dla siebie, wszystko można też na wstępie skrytykować i odrzucić. Potem przestałam się dziwić. Przynajmniej częściowo. Jeśli faktycznie sprawiamy wrażenie, że rościmy sobie pretensje do pozjadania wszystkich rozumów i wiedzy o tym, jak inni powinni patrzeć na swoje własne życie, to nie jest dobrze.

Wiem, że przeszkody są potrzebne do rozwoju, że narząd nie używany zanika (głównie mam mózg na myśli, choć dotyczy to też wszystkich innych), że nie ma zmarnowanych szans ani porażek, a są tylko wskazówki, dzięki którym można odnaleźć lepszą drogę, że nawet najgorsze doświadczenia mogą (nie muszą, ale mogą) służyć budowaniu, wzrastaniu, wiem, wiem. Jednak pisząc o tym, odczuwam czasem wewnętrzny dysonans. Pewien dyskomfort. Psycholog też człowiek. Też chciałby często zanurzyć się w osławionym świętym spokoju i spacerować sobie przez życie bezwysiłkowo, co potrzebujesz, to niemalże samo przychodzi, życie all inclusive. Też boi się czasem (pff, żeby tylko czasem!) tego, co przyszłość przyniesie. Też niekoniecznie z entuzjazmem i radością wita wszelkie pojawiające się w życiu trudności, przykrości i przeszkody krzycząc och jak super, jak wspaniale, ach nareszcie, jak się cieszę, że mam okazję się rozwijać.

Kiedyś gdzieś słyszałam (albo czytałam) o spotkaniu Matki Teresy z bardzo chorą i cierpiącą kobietą. Matka Teresa powiedziała tej kobiecie, że jej cierpienie i ból to pocałunki Jezusa, który jest bardzo blisko niej, że ona łączy się w swoim cierpieniu z jego cierpieniem. Co odpowiedziała kobieta? „Poproś Jezusa, by przestał mnie całować”. Podobnie jest z tym rozwojem. No fajnie, że można się rozwijać dzięki temu, że dostanie się od życia w kość, a nie tylko pogrążać. A co, jeśli ktoś nie chce się rozwijać? Albo nie tym kosztem?

Opublikowano P, przemyślenia | 4 komentarzy